Pierwsza styczność z Sądem – jak się (nie) zachowywać podczas rozprawy?

Kiedy złożysz już w Sądzie pozew albo wniosek, prędzej czy później przychodzi taki moment, że trzeba pojawić się w Sądzie osobiście w celu wzięcia udziału w rozprawie sądowej.

Jak się wtedy zachować? Po której stronie na sali rozpraw trzeba usiąść? Co i jak mówić, aby niepotrzebnie nie narazić się na irytację i zniecierpliwienie Sądu? Jak się ubrać na rozprawę, aby z jednej strony wyglądać schludnie oraz elegancko, ale z drugiej strony nie przesadzić? Wszystko po kolei.

Jak to różnie w życiu bywa, przy odrobinie pecha może zdarzyć się tak, że akurat w dniu rozprawy na przykład zepsuje nam się samochód, będziemy mieli stłuczkę w drodze do Sądu, spóźni nam się autobus (który przecież nigdy dotąd się nie spóźniał), zachoruje nam małe dziecko albo – co gorsza – sami poważnie zachorujemy. Co należy wtedy zrobić?

Przede wszystkim, jeżeli z góry wiemy, że z różnych względów niestety nie zdążymy pojawić się w Sądzie na rozprawie punktualnie, należy niezwłocznie zawiadomić o tym Sąd, a ściślej rzecz ujmując – Biuro Obsługi Interesanta, działające w Sądzie każdego szczebla zazwyczaj od godziny 08:30 do godziny 15:30 (numer telefonu oraz adres e-mail bezpośrednio do BOI są zawsze opublikowane na stronie internetowej danego Sądu).

Dlaczego to takie ważne? Jeżeli nie poinformujemy Sądu o naszym spóźnieniu, Sędzia może po prostu uznać, że w ogóle nie zamierzamy stawić się już na rozprawie i wówczas może rozpocząć zaplanowane czynności bez naszego udziału (na przykład Sąd z pominięciem naszego stanowiska rozpozna wnioski dowodowe lub wnioski o udzielenie zabezpieczenia, zacznie przesłuchiwać świadków lub naszego przeciwnika procesowego), co może skończyć się dla nas niekorzystnym rozstrzygnięciem, zwłaszcza jeżeli działamy w sprawie bez profesjonalnego pełnomocnika.

Natomiast w sytuacji, kiedy nasze spóźnienie albo całkowita nieobecność na rozprawie zostaną odpowiednio usprawiedliwione, a Sąd zostanie o nich wcześniej uprzedzony, wówczas Sędzia może zaczekać z wywołaniem sprawy na wokandzie oraz z rozpoczęciem samej rozprawy do czasu, aż strona postępowania dotrze do Sądu bądź też rozprawa może zostać zupełnie odroczona na kolejny termin wyznaczony przez Sędziego – jest to zdecydowanie korzystniejsze dla nas rozwiązanie niż pozostawianie sprawy „samej sobie”, licząc na łut szczęścia oraz na samodzielną decyzję Sądu o zaniechaniu czynności zaplanowanych na rozprawie w danym dniu.

Należy mieć na względzie również i to, że w przypadku braku usprawiedliwienia naszej nieobecności na rozprawie Sąd może po prostu pominąć dowód z wyjaśnień jednej ze stron postępowania, zamknąć rozprawę i wydać orzeczenie w sprawie z pominięciem stanowiska tej strony, która właśnie nie stawiła się na rozprawie i nie została przesłuchana, opierając się wówczas w głównej mierze na twierdzeniach drugiej strony postępowania.

W przypadku choroby zaś swój stan zdrowia trzeba koniecznie usprawiedliwić zwolnieniem lekarskim lub zaświadczeniem od lekarza sądowego. Dokument wystawiony przez „zwykłego” lekarza będzie niewystarczający – oczywiście można „na szybko” wysłać do Sądu dokumentację pochodzącą od takiego lekarza w celu usprawiedliwienia swojej nieobecności na rozprawie, ale musi ona zostać niezwłocznie uzupełniona oraz potwierdzona dokumentem pochodzącym właśnie od lekarza sądowego. W przeciwnym razie zwolnienia/zaświadczenia lekarskie niepochodzące od lekarza sądowego w ogóle nie zostaną przez Sąd wzięte pod uwagę – Sąd potraktuje je bowiem tak, jakby w ogóle ich nie było w aktach sprawy.

I na koniec jeszcze jedna ważna rzecz – czy „zawiadomienie o terminie rozprawy” oraz „wezwanie na termin rozprawy” są tożsamymi pojęciami? Otóż nie są.

Różnica polega na tym, że w pierwszym przypadku Sąd nas jedynie „zawiadamia” o terminie rozprawy (czyli nasza obecność jest nieobowiązkowa, zaś Sąd nie wyciągnie żadnych negatywnych konsekwencji w razie naszego niestawiennictwa).

Gdy jednak otrzymamy z Sądu „wezwanie na termin rozprawy”, oznacza to, że musimy obowiązkowo pojawić się na rozprawie, zaś negatywne konsekwencje zależą od charakteru, w jakim Sąd nas na nią wezwał.

Jeżeli wezwanie na rozprawę otrzymał świadek, jego nieusprawiedliwiona nieobecność w Sądzie może skończyć się nałożeniem na niego grzywny (dwa razy pod rząd), zaś przy trzecim braku stawiennictwa świadka – nawet przymusowym doprowadzeniem go do Sądu za pośrednictwem Policji.

Jeśli natomiast wezwanie na rozprawę otrzymała strona postępowania, w takim wypadku w razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa na rozprawie Sąd po prostu pominie dowód z jej przesłuchania, wydając orzeczenie w sprawie z pominięciem jej stanowiska, o czym wspominałam już powyżej.

Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie, po której stronie usiądę na sali rozpraw? Ma i to zasadnicze.

Otóż powód/powódka (czyli osoba wszczynająca postępowanie) siada na sali rozpraw zawsze po prawej stronie od Sędziego (mając go od swojej lewej strony), zaś pozwany/pozwana siada po stronie przeciwnej (tj. po lewej stronie od Sędziego, mając go po swojej prawej stronie). Zwyczajowo przyjęło się też, że bliżej Sądu w ławie zasiada profesjonalny pełnomocnik (adwokat lub radca prawny), a strona postępowania siada obok niego i tym samym nieco dalej od Sędziego.

W postępowaniu nieprocesowym odpowiednikami strony powodowej oraz strony pozwanej są natomiast wnioskodawca/wnioskodawczyni (zasiadający w ławie tam, gdzie strona powodowa) i uczestnik/uczestniczka (zasiadający tam, gdzie strona pozwana).

Może zabrzmi to nieco pompatycznie czy też wręcz przesadnie, ale zachowanie podczas rozprawy powinno przypominać to, które prezentujemy w kościele. Przede wszystkim, nie należy mówić jednocześnie z Sędzią (ani tym bardziej wdawać się w tzw. „pyskówki” i w utarczki słowne z Sądem, ze świadkami czy z pełnomocnikiem drugiej strony postępowania – Sędziowie naprawdę bardzo tego nie lubią) ani w ogóle odzywać się bez potrzeby i bez udzielenia głosu przez Sąd – komentować przebieg postępowania, wygłaszać nieprzychylne uwagi i swoje „przemyślenia” pod czyimkolwiek adresem, ostentacyjnie śmiać się lub nazbyt wylewnie okazywać swoje emocje (np. zdenerwowanie, płacz, oburzenie). Sama rozprawa w Sądzie nie jest oczywiście niczym przyjemnym i bardzo często kojarzy się z nerwowymi sytuacjami, co Sędziowie bardzo dobrze rozumieją i z czego doskonale zdają sobie sprawę, niemniej jednak, oczekują oni jednocześnie, że nawet w takim obliczu strona postępowania będzie potrafiła zapanować nad swoimi emocjami, zachowując się adekwatnie do sytuacji, w jakiej się znalazła.

Należy pamiętać również przynajmniej o wyciszeniu telefonu komórkowego (a najlepiej o całkowitym wyłączeniu go na czas rozprawy) oraz powstrzymaniu się od jego używania podczas udziału w rozprawie – takie zachowania także mogą spotkać się bowiem z nieprzychylną reakcją ze strony Sądu.

Jeżeli strona kilkukrotnie upominana przez Sędziego nie zmieni jednak swojego zachowania na rozprawie, Sąd może na nią nałożyć nawet karę grzywny albo nakazać opuszczenie sali rozpraw.

Podczas przesłuchiwania przed Sądem na pytania należy odpowiadać możliwie krótko i rzeczowo, w sposób poukładany, usystematyzowany oraz niechaotyczny, a przede wszystkim – na temat, bez zbędnego kluczenia wokół głównego wątku i bez dodawania od siebie zupełnie nieistotnych dla sprawy licznych wątków pobocznych. Takie rozwlekłe zeznania bywają często bardzo irytujące dla Sędziów, wydłużają jedynie całą rozprawę, a tym samym odciągają uwagę Sędziego od kwestii najważniejszych dla przebiegu postępowania. Należy pamiętać również o tym, że przed wydaniem orzeczenia końcowego Sędzia musi przypomnieć sobie raz jeszcze oraz „odświeżyć” cały materiał dowodowy zgromadzony w toku postępowania (w tym zeznania świadków oraz wyjaśnienia stron postępowania), dlatego tym bardziej powinno nam zależeć na tym, aby treść złożonych przez nas zeznań/wyjaśnień była jak najbardziej skondensowana i zawierała samo sedno sprawy, a nie wiele kwestii pobocznych, które nie będą miały żadnego znaczenia dla wyniku postępowania sądowego.

Wbrew powszechnie panującym poglądom oraz opiniom, Sędziowie bardzo nie lubią i nie tolerują „agresywnych” postaw i zachowań zarówno wśród profesjonalnych pełnomocników, jak i wśród samych stron postępowania, którzy – nie mając najwyraźniej nic istotnego do powiedzenia na dany temat – nierzadko w swoich wystąpieniach przed Sądem ograniczają się do używania podniesionego tonu głosu na rozprawie, a nawet do krzyków czy też do obrażania i podważania kompetencji u swoich przeciwników procesowych. Takie zachowania nie świadczą jednakże o „wielkości” oraz o sile przebicia danego człowieka, ale wręcz przeciwnie – o jego kompleksach i o niskim poczuciu własnej wartości, które chce on za wszelką cenę zagłuszyć, lecz nie merytoryką, a jedynie pejoratywnym odbiorem własnego zachowania, co z całą pewnością nie przysłuży się „sympatią” u Sędziego, a wręcz może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego – Sędziowie u podsądnych tak naprawdę dużo bardziej cenią sobie nobliwe i grzeczne zachowania oparte na stricte merytorycznym przekazie niż te opisane przeze mnie już powyżej.

Przede wszystkim – czysto, schludnie i możliwie elegancko, bowiem „jak Cię widzą, tak Cię piszą”, ale jak w każdej sytuacji – z zachowaniem niezbędnego umiaru oraz zdrowego rozsądku, aby niepotrzebnie nie przesadzić.

Jeżeli chodzi o Panie, stanowczo odradzam wszelką odzież odsłaniającą ramiona, głębokie dekolty i przykrótkie bluzki odsłaniające pępek, podobnie, jak krótkie spodenki, zbyt krótkie spódnice lub sukienki. Nienajlepszym pomysłem są też ultrawysokie, a przy tym bardzo niewygodne szpilki (choć oczywiście nie powinny to być także klapki lub japonki). Należy pamiętać o tym, że podczas rozprawy trzeba czuć się przede wszystkim swobodnie oraz komfortowo, aby móc się skupić na swoim merytorycznym udziale, a nie zaś na tym, że uwiera nas na przykład niewygodna odzież albo cisną nowo zakupione buty.

Panowie mają z kolei zdecydowanie łatwiejszy wybór – najczęściej poprzestają oni na ubraniu się w garnitur, co jest oczywiście najlepszym wizerunkowo pomysłem, chociaż niekoniecznie wymaganym (uprzedzając pytanie – krawat nie ma charakteru obligatoryjnego). Ważnym jest to, aby ubranie było po prostu czyste, schludne oraz nie przypominało dresu ani stroju na plażę (więc także tutaj zdecydowanie odradzam zakładanie krótkich spodni, zwykłych T-shirtów czy klapek).

Podsumowując, z jednej strony należy tak zaprezentować się przed Sądem, aby swoim ubraniem niepotrzebnie nie odciągać uwagi Sądu ani pozostałych uczestników postępowania od najważniejszych kwestii merytorycznych (bo przecież nie o to tutaj chodzi, a najistotniejszym powinno być to, co mamy do przekazania Sądowi na dany temat, a nie to, czy wyglądamy „jak milion dolarów”), jednakże z drugiej strony – nasz wizerunek powinien być także przejawem szacunku i poważania, jakie mamy do samych siebie oraz do Sądu, który finalnie i tak będzie nas oceniał również przez pryzmat naszego zachowania oraz sposobu autoprezentacji.